Ponieważ namiętnie czytam książki, co dzień chodzę do biblioteki. W wypożyczanych książkach znalazłam już mnóstwo karteluszków, ale nigdy coś, co by mi się na cokolwiek przydało. Hmm, zawsze musi być ten pierwszy raz… ostatnio, kiedy otworzyłam długo wypatrywaną książkę, znalazłam niewykorzystane bilety autokarowe na nieokreślony czas. Oczywiście, pierwsze, co zrobiłam, to powroty do biblioteki i poinformowanie znajomej pani o znalezionym przedmiocie. Pani bibliotekarka zadzwoniła do wszystkich czytelniczek, które wypożyczały tę książkę, ale to niczego nie rozwiązało. A ów bilety autokarowe kosztowały całkiem sporą sumkę… bibliotekarka zaproponowała mi zabranie tego biletu, bo w końcu to ja go znalazłam, a skoro nikt go nie zgubił… Nie bardzo chciałam to zrobić, gdyż kwota była duża, a ja jestem bardzo sumienną osobą. Ale nie miałam wyjścia… w końcu po wielu bojach z samą sobą, postanowiłam go wykorzystać. I pojechałam na wycieczkę. Miejsce, które odwiedziłam, było niesamowite, ale najciekawsze jest to, że skłoniło mnie ono do refleksji nad moim życiem i postanowienie zupełnej zmiany. Coś mi się wydaje, że te bilety autokarowe był jakimś znakiem od Opatrzności, bo teraz jestem naprawdę szczęśliwa.